Z USA do garażuBlog o importach i remontach
Rocznik 2023Kupiony w Michigan, USADostępny

Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024)

Ten Ford Escape ST-Line Select przyjechał z Michigan z kompletnie połamanym zderzakiem, uszkodzonymi reflektorami, lusterkiem i lewym błotnikiem. Był poobijany i poodzierany, ale konstrukcyjnie pozostał nietknięty, a wnętrze zachowało się w naprawdę dobrym stanie. Wymieniłem uszkodzone części, odświeżyłem wnętrze, dodałem to i owo i finalnie wyszedł z tego samochód w pełni gotowy do jazdy - na co dzień, na weekendowy wyjazd i w dłuższą trasę. Nie obyło się jednak bez niespodzianek :)

Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Biała perła
2023 Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024), kolor biała perła — po zakończonym remoncie.

Historia auta w skrócie

Liczba właścicieli w USA
2
Liczba szkód
2
Serwisowany do
41,671 km

Rozdział 1 · Aukcja

Decyzja zapadła!

Znaleziony na aukcji IAAI w Michigan i kupiony w trybie „Kup teraz”. Co mnie przekonało? Przede wszystkim cena, rocznik, niewielki przebieg i fakt, że jest to już Escape po najnowszym liftingu. Na zdjęciach aukcyjnych samochód zdecydowanie nie wyglądał idealnie. Połamany i porysowany przedni zderzak, uszkodzone reflektory, mocno przetarty lewy błotnik i urwane lusterko od razu rzucały się w oczy. Maska również nie układała się tak, jak powinna. Z drugiej strony auto stało normalnie na kołach, bryła wyglądała prosto, tył był praktycznie nietknięty, a na zdjęciach nie było widać niczego, co sugerowałoby poważną ingerencję w konstrukcję samochodu. Do tego ten wygląd. Biały lakier, czarny dach i dodatki ST-Line oraz - moim zdaniem - jeden z najlepszych wzorów felg dostępnych w tym modelu. Ten zestaw od razu wpadł mi w oko. Wnętrze było kolejnym dużym plusem. Czarne fotele z eko-skóry i tkaniny, czerwone przeszycia, duży ekran multimedialny i przede wszystkim brak śladów większego zaniedbania. Na liczniku nieco ponad 26 tys. mil. Jak na samochód stojący na placu aukcyjnym - naprawdę bardzo przyzwoicie. CARFAX również nie pokazał niczego, co skreślałoby ten egzemplarz. W historii widniała wcześniej szkoda gradowa, która została naprawiona. Wszystko jasne więc było jeszcze przed zakupem. Czy był to zakup bez ryzyka? Oczywiście, że nie - zdjęcia aukcyjne zawsze pokazują tylko część historii. Ale patrząc na cenę, rocznik, przebieg, wyposażenie i zakres widocznych uszkodzeń, dla mnie ryzyko było do zaakceptowania. Decyzja zapadła. Kupujemy. Będzie z tego piękny samochód!

Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Decyzja zapadła!, zdjęcie 1
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Decyzja zapadła!, zdjęcie 2
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Decyzja zapadła!, zdjęcie 3
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Decyzja zapadła!, zdjęcie 4
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Decyzja zapadła!, zdjęcie 5
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Decyzja zapadła!, zdjęcie 6

Rozdział 2 · Import

Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii

Po zakupie przyszła pora na transport. Najpierw yard w USA, później statek przez Atlantyk i w końcu Holandia. I właśnie tutaj pojawił się pierwszy naprawdę dobry moment na porównanie samochodu ze zdjęciami aukcyjnymi. Na szczęście bez większych niespodzianek. Escape wygląda dokładnie tak, jak wyglądał na aukcji. Uszkodzony przód, połamany zderzak, reflektory, błotnik i lusterko – wszystko tam, gdzie miało być. Do tego sporo brudu, śladów po transporcie i kilka otarć, które na białym lakierze wyglądają znacznie groźniej, niż są w rzeczywistości. Ale najważniejsze – nie pojawiło się nic, czego wcześniej nie było widać. Jeszcze lepsza wiadomość: samochód jest uruchomiony i jeździ o własnych siłach. Odpala, elektronika działa, światła świecą, a Escape sam wjeżdża i zjeżdża z transportu. Przy samochodzie kupionym kilka tysięcy kilometrów dalej, wyłącznie na podstawie zdjęć i dokumentów, to zdecydowanie jeden z tych momentów, kiedy można trochę odetchnąć. Tył samochodu praktycznie bez uszkodzeń, wnętrze również przetrwało podróż w dobrym stanie. Czarny dach panoramiczny, tapicerka ST-Line, duży ekran i całe wyposażenie nadal robią bardzo dobre wrażenie. No… prawie całe wnętrze. Ktoś po drodze najwyraźniej uznał, że podróż przez Atlantyk będzie zbyt długa bez odpowiedniego prowiantu, więc na tylnej kanapie został mały bonus w postaci frytek z KFC. :) Nie było ich w specyfikacji wyposażenia, ale przy samochodzie z USA najwyraźniej trzeba być przygotowanym na wszystko. Po zdjęciach z Holandii bilans był więc zdecydowanie pozytywny: samochód dotarł, stan zgadzał się z aukcją, odpalał i jeździł. Teraz pozostawało już tylko sprowadzić go do Polski i zobaczyć wszystko dokładnie na własne oczy. Pierwszy etap za nami. Escape jest już w Europie.

Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii, zdjęcie 1
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii, zdjęcie 2
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii, zdjęcie 3
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii, zdjęcie 4
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii, zdjęcie 5
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii, zdjęcie 6
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii, zdjęcie 7
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii, zdjęcie 8
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii, zdjęcie 9
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii, zdjęcie 10
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii, zdjęcie 11
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii, zdjęcie 12
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Zdjęcia z Yardu / Portu w Holandii, zdjęcie 13

Rozdział 3 · Remont

Przyjechał!!!

Słuchajcie! Jest. Przyjechał! Czym prędzej popędziłem na plac. Szczęśliwy, ale jednocześnie trochę zestresowany. Co tak naprawdę przyjechało? Czy dobrze oceniłem samochód na podstawie zdjęć? Czy dobrze policzyłem koszty? Co jeszcze wyjdzie po drodze i ile dodatkowych rzeczy będzie trzeba zrobić? Kanonada myśli przez całą drogę z pracy na plac, gdzie czekał Escape. I co? Chyba zrobiłem milion zdjęć i filmów. Obszedłem samochód z każdej strony… raz, drugi, dziesiąty. Zaglądałem wszędzie, gdzie tylko się dało. I pierwsze wrażenie? Zadowolony! Tego się spodziewałem. Tego oczekiwałem. To właśnie kupiłem. Samochód odpala, jeździ, wszystko, co miało działać - działa. Panorama jest, otwiera się i zamyka. Elektronika żyje, a na „cyferblacie” brak dodatkowych niespodzianek. Najważniejsze jednak było to, co znajdowało się pod połamanymi elementami poszycia. Po dokładniejszym obejrzeniu przodu przyszła duża ulga. Wzmocnienia pasa przedniego wyglądały dobrze, chłodnice całe, konstrukcja prosta. Uszkodzenia były dokładnie tam, gdzie spodziewałem się je znaleźć – przede wszystkim w elementach zewnętrznych. Czyli jest dobrze. Można działać. W warsztacie zaczęło się rozbieranie. Uszkodzone elementy poszycia zostały zdemontowane, dzięki czemu mogłem wszystko dokładnie obejrzeć, spisać numery części i rozpocząć kompletowanie potrzebnych gratów. A trochę ich było… Zderzak - skorupa, hokej, dolna część zderzaka, grill górny i dolny, kierownice powietrza, ślizgi, osłony halogenów, reflektory, dolna osłona, lewe lusterko, listwy ST-Line na błotniki, lewy przedni błotnik… Lista rosła i rosła. Przyznam szczerze, że samo skompletowanie wszystkiego zajęło mi trochę czasu. Tym bardziej, że oczywiście nie mogły to być po prostu „części do Forda Escape”. Musiały być do ST-Line. Czyli wiadomo - ładniejsze, trudniejsze do znalezienia i mniej więcej 2× droższe. :) Ale najważniejsze było już jasne: pod tym całym połamanym plastikiem znajdował się naprawdę dobry samochód. Teraz trzeba było tylko poskładać go z powrotem.

Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Przyjechał!!!, zdjęcie 1
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Przyjechał!!!, zdjęcie 2
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Przyjechał!!!, zdjęcie 3
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Przyjechał!!!, zdjęcie 4
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Przyjechał!!!, zdjęcie 5
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Przyjechał!!!, zdjęcie 6
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Przyjechał!!!, zdjęcie 7
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Przyjechał!!!, zdjęcie 8
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Przyjechał!!!, zdjęcie 9
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Przyjechał!!!, zdjęcie 10
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Przyjechał!!!, zdjęcie 11
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Przyjechał!!!, zdjęcie 12
Drzwi lewe przód trzeba będzie podpicować.
Drzwi lewe przód trzeba będzie podpicować.
Składamy!
Składamy!
Zamiennik bo ciężko dostać OEM.
Zamiennik bo ciężko dostać OEM.

Rozdział 4 · Remont

Lakiernik

Po kompletowaniu części przyszedł czas na etap, który najbardziej zmienia odbiór całego samochodu - lakierowanie. Do tej pory Escape był trochę jak puzzle. Tu brak zderzaka, tam listwy, gdzie indziej reflektor, część elementów zdjęta, część czekała na montaż. Teraz w końcu zaczęło to wszystko zmierzać w stronę normalnie wyglądającego samochodu. Nowy lewy przedni błotnik przygotowany do lakierowania, do tego miejsca po otarciach na drzwiach i pozostałych elementach. Szlifowanie, przygotowanie powierzchni, podkład… i przez chwilę samochód wyglądał chyba gorzej niż przed rozpoczęciem prac. :) Ale to właśnie ten etap, którego później praktycznie nie widać, a od którego zależy końcowy efekt. Na zdjęciach dobrze widać, że prace nie ograniczyły się tylko do „psiknięcia” nowego błotnika w biały kolor. Trzeba było przygotować również sąsiednie elementy, żeby po wszystkim kolor i powierzchnia wyglądały jak jedna całość. I muszę przyznać - kiedy zobaczyłem pierwsze zdjęcia po lakierowaniu, pojawiło się: No! Teraz to zaczyna wyglądać jak samochód. Biały perłowy lakier ponownie złapał jednolity wygląd, nowy błotnik przestał wyglądać jak część wyjęta prosto z kartonu, a wcześniejsze otarcia zaczęły znikać. Oczywiście do końca było jeszcze trochę pracy. Brakowało listew ST-Line, zderzaka, części plastików i kilku drobiazgów. Ale po raz pierwszy można już było zobaczyć, w którą stronę to wszystko idzie. I właśnie wtedy pojawiła się ta przyjemna myśl: Jeszcze trochę i będzie naprawdę dobrze. Teraz pozostawał montaż wszystkich elementów, spasowanie całości i składanie przodu z powrotem w jedną sztukę. Efekt końcowy niebawem!

Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Lakiernik, zdjęcie 1
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Lakiernik, zdjęcie 2
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Lakiernik, zdjęcie 3
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Lakiernik, zdjęcie 4
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Lakiernik, zdjęcie 5

Rozdział 5 · Rozdział

Niespodzianki ....

Słuchajcie, żeby nie było zbyt kolorowo… Na początku wspominałem, że nie obyło się bez niespodzianek. No więc proszę bardzo - oto one. :) 1. Filtr par paliwa Pierwsza niespodzianka – filtr par paliwa kompletnie rozwalony. Element dość drogi, a zdecydowanie nie należał do rzeczy, które planowałem wymieniać podczas zakupu samochodu. Na szczęście udało się znaleźć używany, oryginalny element OEM. Wymiana i temat zamknięty. Pierwsza niespodzianka odhaczona. 2. Osłona podwozia Kolejna rzecz – uszkodzona osłona podwozia po lewej stronie. Samochody na placach aukcyjnych i w portach w Stanach bardzo często przestawiane są za pomocą wózków widłowych. Niestety czasami coś przy okazji dostanie. Tym razem trafiło na mojego Escape'a. Na szczęście ponownie była to rzecz z kategorii: „wymień i zapomnij”. Nowa osłona, montaż i jedziemy dalej. 3. Zbiornik paliwa – i tutaj zaczyna się ciekawiej… A teraz najlepsza historia. Podczas napraw samochód poruszał się głównie pomiędzy blacharzem a lakiernikiem, więc większa ilość paliwa nie była specjalnie potrzebna. Trasa od blacharza do lakiernika i z powrotem na jednym tankowaniu za jakieś 50 zł. Tanioszka. :) W końcu odebrałem samochód gotowy do przeglądu. Prosto z warsztatu pojechałem na stację diagnostyczną i - nie chwaląc się - Escape przeszedł przegląd bez żadnych zastrzeżeń. No dobra… Różowe blachy są. Przegląd jest. Samochód jeździ. To co? Pojeździmy trochę po „wsi”. :) Tak się akurat złożyło, że miałem kilka kursów z dzieciakami na treningi. Odstawiłem młodzież, a przy okazji pomyślałem, że skoro samochód w końcu będzie normalnie jeździł, to zatankuję trochę więcej paliwa. W drodze powrotnej zatrzymałem się jeszcze w sklepie. Szybkie zakupy, wychodzę i… pod samochodem benzyna. I to nie kilka kropel. Leje się. Hah… No pięknie! Do domu miałem zaledwie kilkaset metrów. Zaryzykowałem i dojechałem na plac przy domu, chociaż z perspektywy czasu zdecydowanie nie był to najlepszy pomysł. Było nerwowo. Było stresująco. Ale kolejny raz szczęście dopisało. Diagnoza? Pęknięty zbiornik paliwa. Na szczęście naprawa ponownie okazała się stosunkowo prosta. Znalazłem używany, oryginalny zbiornik OEM i bak został wymieniony. Temat zamknięty. Ale przyznam - tej niespodzianki zdecydowanie nie miałem w kalkulacji. :) 4. Mała wgniotka na drzwiach Przy klamce lewych przednich drzwi znajduje się niewielka wgniotka. Jeśli dobrze się przyjrzysz – zauważysz ją. Na ten moment jeszcze jej nie usuwałem. Powinna bez większego problemu wyjść metodą PDR, czyli bez lakierowania elementu. 5. Wtyczka klamki systemu KeyLess Niestety znowu ta sama strona samochodu i praktycznie to samo miejsce. Tym razem „niespodzianka” wydarzyła się podczas prac w lakierni. Tak to czasem bywa - człowiek chce zrobić jedną rzecz jak najlepiej, a przy okazji psuje się coś zupełnie innego. :) W tym przypadku uszkodzona została wtyczka klamki odpowiedzialna za system bezkluczykowego dostępu KeyLess. Niby drobiazg, ale bez niego jedna z funkcji, które naprawdę lubię w tym samochodzie, po prostu nie działa. Samej wtyczki z odpowiednim fragmentem instalacji nie udało mi się znaleźć, więc kupiłem kompletną wiązkę drzwi. W poniedziałek wszystko idzie do naprawy. Kolejne kilka stówek poza planem, ale trudno. Ma działać! :) I to właściwie tyle. Czy były niespodzianki? Były. Czy coś z tego zdyskwalifikowało samochód? Nie. Po prostu kilka kolejnych rzeczy, których nie było w pierwotnym planie i które trzeba było po drodze ogarnąć. Bo przecież gdyby wszystko poszło dokładnie według planu… to co ja bym później opisywał na tym blogu? :)

W oddali widać wyciekającą benzynę, na pierwszym planie osłonę podwozia - lewą OEM
W oddali widać wyciekającą benzynę, na pierwszym planie osłonę podwozia - lewą OEM
Szrama w baku
Szrama w baku
wtyczka do KeyLess. Prawdopodobnie nie była wpięta podczas opuszczania szyby i ... śmietnik.
wtyczka do KeyLess. Prawdopodobnie nie była wpięta podczas opuszczania szyby i ... śmietnik.

Rozdział 6 · Rozdział

Kilka słów o konwersji do standardów EU

Kiedy samochód był już poskładany, przyszedł czas na kolejny obowiązkowy etap - dostosowanie amerykańskiego Escape'a do standardów europejskich. Tutaj trochę elektryki, trochę kodowania i kilka zmian, których na pierwszy rzut oka praktycznie nie widać. 1. Światła Z przodu pojawiły się nowe reflektory, natomiast z tyłu konieczna była już ingerencja w instalację. U chyba najlepszego specjalisty Forda spod Krakowa, przerobiłem tylne lampy tak, aby kierunkowskazy działały zgodnie z europejskim standardem. Po mojej stronie pozostała zmiana odpowiednich pinów zarówno po stronie instalacji samochodu, jak i we wtyczkach tylnych lamp. Do tego doszło tylne światło przeciwmgielne, którego amerykańska wersja oczywiście nie posiadała. Zostało umieszczone w miejscu jednego z tylnych odblasków, a do instalacji trzeba było dołożyć odpowiednie przewody. Na koniec – mały detal, ale dla mnie ważny – oryginalny przełącznik świateł z wersji europejskiej. OEM, używany. Dzięki temu wszystko wygląda tak, jakby wyjechało z fabryki właśnie w tej konfiguracji. 2. Hak holowniczy Samochód przyjechał również z amerykańskim hakiem. Tutaj postanowiłem zachować jego solidną, amerykańską konstrukcję, ale elektrykę dostosować już do naszych realiów. Założyłem odpowiedni moduł oraz europejskie gniazdo 13-pin. Do tego kula z adapterem pasującym do amerykańskiego mocowania 2". W efekcie hak nadal zachował swoją największą zaletę – możliwość łatwego demontażu i wymiany końcówki – ale cała instalacja elektryczna współpracuje już z europejskimi przyczepami i platformami. 3. Komputer – tutaj postanowiłem pobawić się sam Z racji tego, czym zajmuję się zawodowo, stwierdziłem, że konwersję elektroniki i konfiguracji samochodu spróbuję zrobić sam. I muszę przyznać – właśnie ten etap dał mi chyba najwięcej frajdy. Zmieniłem między innymi region, język, jednostki miary, ustawienia radia i część konfiguracji poszczególnych modułów. Samochód przestał więc na co dzień przypominać, że jeszcze niedawno jeździł po Michigan. Czy konwersja jest 100% europejska? Nie. Samochód nadal nie posiada fabrycznych map Europy, a system rozpoznawania znaków drogowych nie funkcjonuje dokładnie tak jak w europejskiej wersji – na zestawie wskaźników znaki nadal prezentowane są w charakterystycznej, amerykańskiej formie. Mógłbym pewnie drążyć temat dalej, ale… po co? Z fabrycznej nawigacji praktycznie nie korzystam. Apple CarPlay działa świetnie, Google Maps prowadzi dokładnie tam, gdzie trzeba, pokazuje korki, objazdy i wszystko, czego potrzebuję podczas normalnej jazdy. W pewnym momencie trzeba więc powiedzieć sobie: działa tak, jak tego potrzebuję - wystarczy. Najważniejsze elementy wymagane do normalnego użytkowania samochodu w Europie zostały dostosowane, a całość wygląda możliwie fabrycznie. I właśnie o taki efekt mi chodziło.

Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Kilka słów o konwersji do standardów EU, zdjęcie 1
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Kilka słów o konwersji do standardów EU, zdjęcie 2
Ford Escape ST-Line Select 2023 2.0 AWD (MY 2024) — Kilka słów o konwersji do standardów EU, zdjęcie 3

Rozdział 7 · Podsumowanie

Czy było warto?

Kupiłem uszkodzonego Forda Escape’a kilka tysięcy kilometrów od domu, widząc go wcześniej wyłącznie na zdjęciach. Wiedziałem, że będzie wymagał pracy i zakładałem pewien margines na niespodzianki. Jedne przewidziałem, innych zdecydowanie nie - pękniętego zbiornika paliwa raczej nie miałem w planie. :) Z perspektywy czasu najważniejsze jest jednak to, że samochód okazał się dokładnie tym, czego oczekiwałem po analizie aukcji. Konstrukcyjnie zdrowy, z niewielkim przebiegiem, bardzo fajnie wyposażony i z uszkodzeniami, które można było normalnie naprawić. Trochę części, trochę lakierowania, sporo szukania odpowiednich elementów ST-Line, konwersja do standardów europejskich i kilka niespodzianek po drodze. Było trochę stresu, sporo biegania, jeszcze więcej zdjęć i pewnie zdecydowanie za dużo godzin spędzonych na szukaniu numerów części. Ale efekt? Dokładnie taki, jakiego chciałem. Po zakończeniu prac nie zamierzałem jednak ograniczać się do kilku krótkich przejazdów po okolicy. Escape praktycznie od razu dostał swoją pierwszą poważną próbę - wyjazd nad morze. Łącznie w krótkim czasie zrobił ponad 1500 kilometrów. Autostrada, drogi lokalne, miasto, dłuższe odcinki ze stałą prędkością - dokładnie taki test, jaki chciałem zrobić po całej naprawie. I? ... Bez problemów. Dla mnie właśnie wtedy przyszła prawdziwa ulga. Można godzinami oglądać samochód na podnośniku, sprawdzać parametry i analizować każdy dźwięk, ale dopiero długa trasa pokazuje, czy wszystko rzeczywiście działa tak, jak powinno. Od tamtej pory Escape jeździ również normalnie na co dzień - między innymi na codzienne dojazdy do pracy. Nie jest więc samochodem, który po naprawie stoi w garażu i czeka na słoneczny weekend. Ma jeździć. I jeździ. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie też sam charakter tego auta. 250 KM robi swoje. Escape nie jest sportowym samochodem i nie próbuje nim być, ale zapasu mocy zdecydowanie mu nie brakuje. Wyprzedzanie jest bezproblemowe, przyspieszenie bardzo przyjemne, a na autostradzie nie ma poczucia, że silnik musi się specjalnie wysilać. Jednocześnie przy normalnej jeździe samochód jest po prostu wygodny. Dobra pozycja za kierownicą, sporo miejsca, komfortowe zawieszenie, cisza w kabinie i wyposażenie, które faktycznie przydaje się podczas dłuższych tras. I chyba właśnie to najbardziej mi w nim odpowiada - potrafi być szybki wtedy, kiedy tego potrzebujesz, ale na co dzień jest po prostu wygodnym SUV-em, którym bez problemu można pojechać do pracy, zawieźć dzieciaki, wyskoczyć na weekend albo zrobić kilkaset kilometrów autostradą. Mam samochód, którego historię znam od momentu zakupu na aukcji. Wiem, co było uszkodzone, wiem, co zostało wymienione i wiem, jak wyglądał na każdym etapie naprawy. A po ponad 1500 kilometrach pierwszej poważnej weryfikacji wiem też coś jeszcze: on po prostu dobrze jeździ. Czy zrobiłbym to jeszcze raz? Tak. Czy wszystko poszło zgodnie z planem? Absolutnie nie. :) Czy było warto? Moim zdaniem - zdecydowanie tak. I chyba właśnie dlatego powstał ten blog. Tak było! I w myśl tej odpowiedzi kolejny projekt już płynie :) Ale o tym napiszę innym razem. Efekt końcowy możecie zobaczyć poniżej. pzdr!

Auto w liczbach

Rocznik
2023
Marka
Ford
Model
Escape
Silnik
2.0L EcoBoost
Skrzynia biegów
Automat 8-biegowy
Przebieg
45000
Kolor
Biała perła
Paliwo
Benzyna
Stan
Po remoncie, po przeglądzie

To auto szuka nowego właściciela

Po tym wszystkim jeżdżę nim bez zarzutu, ale mogę je oddać w dobre ręce — orientacyjnie 94900. Napisz lub zadzwoń, jeśli chcesz zobaczyć je na żywo albo dopytać o szczegóły remontu.